0:00 Wolne Lektury zapraszają wspólnie możemy udostępnić kolejne książki kliknij link w opisie i dorzuć się do biblioteki część trzecia do pieśni do pieśni kto ją zacznie kto ją dokończy Dajcie mi przeszłość zbrojną w stal powiew rycerskimi pióry gotyckie wieże wywołam przed oczy wasze cień katedr świętych na głowy wam ale to nie to tego już nigdy nie będzie ktokolwiek jesteś powiedz mi W co wierzysz łatwiej byś życia się pozbył niż wiarę jaką wynalazł wzbudził wiarę w
0:47 sobie wstydźcie się wstydźcie wszyscy mali i wielcy A mimo was mimo żeście mierni i nędz bez serca i mózgu świat dąży ku swoim celom rwie za sobą pędzi przed się bawi się z wami przerzuca odrzuca walcem świat się toczy pary znikają i powstają wnet zapadają bo ślisko bo krwi dużo krew wszędzie krwi dużo powiadam wam czy widzisz owe tłumy stojące u bram miasta wśród wzgórz i sadzonych topoli mioty rozbite zastawione deski długie okryte mięsiwo
1:35 podparte pniami drągami kubek lata z rąk do rąk A gdzie ust się dotknie tam głos się wydobędzie groźba przysięga lub przekleństwo on lata zawraca krąży tańcuje zawsze pełny brzęczący wśród tysiąc niechaj żyje kielich pijaństwa i pociechy Czy widzicie jak czekają niecierpliwie szemrzą między sobą do wrzasków się gotują wszyscy nędz ze znojem na czole z rozczochrany włosy w łachmanach z piekły twarzami z dłoniami pomarszczonymi od trudu ci trzymają kosy owi potrząsają młotami hebli Patrz ten wysoki trzyma
2:21 topór spuszczony a tamten stemplem żelaznym nad głową powija dalej w bok pod wierzbą chłopie mały wiszni do ust kładzie a długie Szydło w prawej ręce ściska kobiety Przybyły także ich matki ich żony głodne i biedne jak oni zwiędłe przed czasem bez śladów piękności na ich włosach Kurzawa bitej drogi na ich łonach poszarpane odzieże w ich oczach coś gasnącego Ponurego gdyby przedrzeźnianie wzroku ale wnet się ożywią kubek lata wszędzie obiega wszędzie niech żyje kielich pijaństwa i
3:07 pociechy teraz szum wielki powstał w zgromadzeniu czy to radość czy rozpacz kto rozpozna jakie uczucie w głosach tysiąc ten który nadszedł wstąpił na stół wskoczył na krzesło i panuje nad nimi mówi do nich głos jego przeciągły ostry wyraźny słowo rozz zrozumiesz ruchy jego powolne łatwe wtórują słowom jak muzyka pieśni czoło wysokie przez stronne włosa jednego na czaszce nie masz wszystkie wypadły strącony skóra przysłał tawo się wcina pomiędzy koście i muszk kuły a od skroni broda czarna
3:55 wieńcem twarz opasuje nigdy krwi nigdy Lic oczy niewzruszone wlepe w słuchaczy chwili jednej zwątpienia pomieszania nie dojrzeć A kiedy ramię wzniesie wyciągnie wytężyć z sercem z przesądami A niech żyje słowo pociechy i mordu to ich wściekłość ich kochanie to władca ich dusz i zapału on obiecuje im chleb i zarobek krzyki się wzbił rozciągnęły pękły po wszystkich stronach Niech żyje
4:41 pan kracy chleba nam chleba chleba a u stóp mówcy opiera się na stole przyjaciel czy towarzysz czy sługa oko wschodnie czarne cieniowane długimi rzęsy ramiona obwisła uginające się ciało niedołężne coś złośliwego na palcach złote pierścienie i on także głosem chrapliwym woła Niech żyje Pankracy mówca ku niemu na chwilę wzrok obrócił obywatelu przechrzczony
5:30 śmierć panom śmierć kupcom Chleba chleba szałas lamp kilka Księga rozwarta na stole przechrzty przechrzta bracia moi podli bracia moi mściwi bracia kochani zmy karty Talmudu jako pierś mleczną pierś żywot z której siła i miód płynie dla nas dla gorycz i trucizna chór przechrzty inny on nas porozrzucał wszędzie on nami gdyby z plami niezmierne gadziny OPL świat czciciel
6:15 Krzyża Panów naszych dumnych głupich niepiśmienny po trzykroć pluń na zgubę im po trzykroć przekleństwo im przechrzta Cieszmy się bracia moi Czyż wróg nasz podcięty zbutwiały stoi dziś nad kałużą krwi a jak raz się powali nie powstanie więcej dotąd Pany go bronią chór dopełnia się praca wieków praca nasza markotna bolesna zawzięta śmierć panom po trzykroć plujmy na zgubę im po trzykroć przekleństwo im
7:02 przechrzta na wolności Bez ładu na rzezi bez końca na zatarg i złości na ich głupstw i dumie osadzi im potęgę Izraela tylko tych panów kilku tych kilku jeszcze zepchnąć w dół TR ich przysypać Rozwal nami Krzyża chór krzyż znamię święte nasze woda chrztu połączyła nas z ludźmi uwierzyli pogardzają miłości pogardzą wolność ludzi prawo nasze dobro
7:48 ludu cel nasz uwierzyli synowie chrześcijan w synów Kajfasza przed wiekami wroga umc ojcowie nasi my go na nowo dziś umc i nie zmartwychwstanie więcej przechrzta chwil kilka jeszcze jadu ż mi kropel kilka jeszcze a świat nasz nasz o bracia moi chór Jehowa pan Izraela A nikt inny po trzykroć pluń na zgubę ludom po trzykroć przeklenstwo im słychać stukanie przechrzta święta księgo Precz stąd by wzrok
8:35 przeklętego nie zbudził kart twoich Talmud chowa kto tam głos za drzwi swój w imieniu Wolności otwieraj przechrzta bracia do młotów i powrozów otwiera Leonard wodzą dobrze oby jutro do jednego z nich przystępuje A ty co robisz w tym kącie jeden z przechrzczony ten na gałęzi skona przechrzta miły obywatelu
9:21 Leonardzie czy sprawa pewna na jutro Leonard ten który myśli i z nas wszystkich wzywa cię na rozmowę przeze mnie on ci sam na to pytanie odpowie idę a wy nie ustawajcie w pracy Jankielu pilnuj ich dobrze wychodzi z leonardem chór przech powrozy i sztylety kije i pałasze rąk naszych dzieło wyjdziecie na zatrat IMI Panów zabiją po Błoniach Rozwieszam po ogrodach i Borach A my ich potem zabiję powies im po gardzenie wstaną w Gniewie swoim w chwałę Jehowy się ustroj
10:09 słowo jego zbawienie miłość jego dla nas zniszczeniem dla wszystkich plujmy po trzykroć na zgubę im po trzykroć przekleństwo im namiot porozrzucane butelki kielichy Pankracy hulało tu przed chwilą i za każdym słowem moim krzyczało Wiwat czy choć jeden zrozumiał myśli moje pojął koniec drogi u początku której hałasuje ach serile imitator pekus wchodzi Leonard i przechrzta Czy znasz hrabiego Henryka przechrzta wielki obywatelu z widzenia raczej niż z rozmowy raz tylko pamiętam
10:57 przechodząc na Boże Ciało krzyknął mi ustąp się i Spojrzał na mnie wzrokiem pana za co mu ślubował Stryczek w duszy mojej pan kracy jutro jak najran niej wybierzesz się do niego i oświadczysz że chce się z nim widzieć osobiście potajemnie po jutrze w nocy przechrzta wiele mi dasz ludzi bo nie ostrożnie byłoby się puszczać samemu pan kracy puścisz się sam moje imię strażą twoj szubienica na której powiesili Barona za wczoraj plecami twymi przechrzta pan kracy powiesz że przyjdę
11:42 do niego o 12:00 w nocy pojutrze przechrzta A jak mnie każe zamknąć lub obije pan kracy to będziesz męczennikiem Za wolność ludu przech wszystko wszystko Za wolność ludu na stronie pan kracy dobranoc obywatelu przechrzta wychodzi Leonard na co ta odwłoka te półśrodki układy rozmowy Kiedym przysiągł Uwielbiać i słuchać ciebie to że cię miałem za bohatera ostateczności za orła lecącego wprost do celu za człowieka stawiającego siebie i swoich wszystkich na jedną kartę pany Milcz dziecko
12:30 Leonard Wszyscy gotowi przechrzty broń u kuli i powrozów na snuli tłumy krzyczą wołają o rozkaz daj rozkaz a on pójdzie jak Iskra jak błyskawica i w Płomień się zamieni i przejdzie W Grom pan kracy Krew Ci bije do głowy to konieczność lat twoich a z nią walczyć nie umiesz i to nazywasz zapałem Leonard Rozważ Co czynisz arystokraty w bezsilności swojej zawarli się w Świętej Trójcy i czekają naszego przybycia jak noża gilotyny naprzód mistrzu bez zwłoki naprzód i po nich pan kracy wszystko
13:17 jedno oni stracili siły Ciała w rozkoszach siły rozumu w próżnia legnąć muszą Leonard kogóż się boisz któż Ci wstrzymuje pan kracy nikt jedno Wola moja Leonard i na ślepo jej mam wierzyć pan kracy Zaprawdę ci powiadam na ślepo Leonard ty nas zdradzasz pan kracy jak zwrotka u pieśni tak zdrada u końca każdej mowy twojej nie krzycz bo gdyby nas kto podsłuchał Leonard sów nie a potem cóż pan kracy
14:03 nic tylko pięć kul W twoich piersiach za to żeś śmiał głos podnieść o ton jeden wyżej w mojej przytomności przystępuje do niego Wierz mi daj sobie spokój Leonard uniosłem się przyznaję ale nie Boję się kary jeśli śmierć moja za przykład służyć może sprawi naszej pancy jesteś żywy pełny nadziei i wierzysz głęboko najszczęśliwszy z ludzi nie chc pozbawiać cię życia Leonard co mówisz pan kracy myśl więcej gadaj mniej
14:49 a kiedyś mnie zrozumiesz Czy posłałeś do magazynu poków ład szewców oddana do kasy naszej Leonard z najszczerszy zapałem się złożyli co do jednego i przynieśli 100000 pan kracy jutro zaproszę ich na wieczerzę Czy słyszałeś co nowego o hrabim Henryku Leonard pogardzam zanadto panami bym wierzył temu co o nim mówią upadające rasy energii nie mają mieć nie powinny nie mogą Pan kracy On jednak zbiera włościan i zaufany w ich przywiązaniu gotuje się iść na odsiecz zamkowi Świętej Trójcy
15:36 Leonard kto nam zdoła się oprzeć przecie w nas wcieliła się idea wieku naszego pan kracy Ja chcę go widzieć spojrzeć mu w oczy przeniknąć do głębi serca przeciągnąć na naszą stronę Leonard zabity arystokrata panra ale poeta zarazem Teraz zostaw mnie samym Leonard przebaczasz mi obywatelu pan kracy zaśnij spokojnie gdybym ci nie przebaczył już byś zasnął na wieki Leonard jutro nic nie będzie pan kracy dobrej nocy i miłego marzenia Leonard
16:23 wychodzi Hej Leonardzie Leonard wracając obywatelu wodzu pan kracy pojutrze w nocy pójdziesz ze mną do hrabiego Henryka Leonard słyszałem wychodzi pan kracy dlaczegóż mnie wodzowi tysiąc ten jeden człowiek na Zawadzie stoi siły jego małe w porównaniu z moimi kilkaset chłopów ślepo wierzących jego słowu przywiązanych miłością swojskich zwierząt to nędza to zero czemuż tak pragnę go widzieć omami Czyż duch mój napotkał równego sobie i na chwilę się zatrzymał ostatnia to zapora dla mnie na tych równinach trze ją obalić a potem
17:10 myśli moja Czyż nie zdołasz łudzić siebie jako drugich łudzisz wstydź się przecie ty znasz swój cel ty jesteś myślą panią ludu w tobie zeszła się Wola i potęga wszystkich i co zbrodnią dla innych to chwałą dla ciebie ludziom podłym nieznanym nadała imiona ludziom bez czucia wiarę n dałaś świat na podobieństwo swoje świat nowy utworzyła naokoło siebie a sama błąkasz się i nie wiesz czym jesteś Nie nie nie ty jesteś wielką pada na krzesło i duma
17:57 bzz płótna na drzewach w środku Łąka na której stoi szubienica szałasy namioty ogniska beczki tłumy ludzi mąż przebrany w czarnym płaszczu z czapką czerwoną Wolności na głowie wchodzi trzymając przechrzta przechrzta po cichu jaśnie wielmożny Panie Oprowadzę cię Nie wydam cię na honor mąż Mrugnij okiem palec podnieś a w łeb ci strzelę możesz się domyślić że nie dbam o życie twoje Kiedym własne na to odważył przechrzta Aj waj żelaznymi
18:43 kleszczami dłoń Mii ściskasz cóż mam robić mąż mów ze mną jak ze znajomym z przyjacielem nowo przybyłym cóż to za taniec przechrzta tanie tańcują Mężczyźni i kobiety wokoło szubienicy i śpiewają chór chleba zarobku drzewa na opał w zimie odpoczynku w lecie h Bóg nad nami nie Miał litości królowie nad nami nie mieli litości Hur panowie nad nami nie mieli litości dziś kól Pom za służbę
19:32 Podziękuj mąż do dziewczyny Cieszy mnie żeś tak Rumiana i wesoła dziewczyna ać tośmy długo na taki dzień czekały juści Ja myłam talerze widelce szurała ścierką dobrego słowa nie słyszała nigdy czas czas bym jadła sama Tańcowała sama tańcuj obywatelko przechrzta cicho zmiłuj się jaśnie wielmożny Panie ktoś może cię poznać wychodźmy mąż Jeśli kto mnie pozna toś zginął Idźmy dalej przechrzta pod tym dębem
20:19 siedzi klub lokajów mąż przybliży się pierwszy lokaj jużem ubił mojego drug lokaj ja szukam dotąd mojego Barona zdrowieje Kamerdyner obywatele schyl nad prawidł w pocie i poniżeni glancu buty Strzyż włosy poczuliśmy prawa nasze zdrowie klubu całego chór lokai zdrowie prezesa nedzie drogą honor Dziękuję obywatele chór lokai SPR przedpokojów więzień naszych razem
21:06 zgodnie jednym wypadliśmy rzutem Vivat z salonów znamy śmieszności i wszeteczeństwa wiat mąż cóż to za głosy twardsze i dz ksze wychodzące z tej gęstwiny na lewo przechrzta to chór rzeźników jaśnie wielmożny Panie chór rzeźników obuch i nóż to broń nasza szlacht to życie nasze nam jedno czy bydło czy Panów rżnąć dzieci siły i krwi obojętnie patrzy na drugich słabszych i bielszy
21:52 kto nas powoła ten nas ma dla panów woły dla ludu Panów bić będziem obuch i nóż broń nasza szlacht życie nasze szlacht szlacht szlacht mąż tych lubię przynajmniej nie wspominają ani o honorze ani o filozofii Dobry wieczór pani przechrzta cicho jaśnie wielmożny Panie mów obywatelko wolna kobieto kobieta Cóż znaczy ten tytuł Skąd się wyrwał fe fe cni starzyzną
22:38 mąż język mi się zaplątał kobieta jestem swobodną jako ty niewiastą wolną a towarzystwu za to że mi prawa przyznało rozdaje miłość moją mąż towarzystwo Znów za to ci dało te pierścienie i ten łańcuch ametyst podwójnie dobroczynne towarzystwo kobieta nie te drobnostki zdarłam przed wyzwoleniem moim z męża mego wroga mego wroga wolności który mnie trzymał na uwięzi mąż życzę obywatelce miłej przechadzki przechodzi któż jest ten dziwny żołnierz oparty na szabli obosiecznej z główką
23:24 trupią na czapce z drugą na felce na piersiach czy to nie sławny bianketti taki dziś kondotier Ludów jako dawniej bywali kondotier książąt i rządów przechrzta on sam jaśnie wielmożny Panie dopiero od tygodnia do nas Przybyły mąż nad czym tak zamyślił się generał bianketti widz oby dobrze dojrzy tam na górze zamek doskonale widzę przez moją lunetę mury Okopy i cztery bastiony mąż trudno go opanować bianketti
24:13 tys tysięcy królów można obejść Jarem podkopać się i przechrzta mrugając obywatelu generale mąż po cichu czujesz ten KK odwiedz pod przechrzta na stronie głośno jakżeś więc to ułożył obywatelu generale banetti zadumany chocia żeście moi bracia w wolności nie jesteście moimi braćmi w geniuszu po zwycięstwie dowie się każdy o moich planach odchodzi mąż do przechrzty Radzę wam bo tak się poczyna
24:59 każda arystokracja rzemieślnik przekl przeklenstwo mąż cóż robisz Pod tym drzewem biedny człowiecze Czemu patrzysz tak dziko i mław rzemieślnik przeklenstwo kupcom dyrektorom fabryki najlepsze lata w których inni ludzie kochają dziewczyny biją się na otwartym polu żeglują po otwartych morzach prześlę cłem w ciasnej komorze nad warsztatem jedwabiu mąż wychyl że czarę którą trzymasz w dłoni rzemieślnik sił nie mam podnieść do ust nie mogę ledwo się tutaj przy czołgał ale dla mnie już
25:45 nie zaświta Dzień Wolności przeklenstwo kupcom co jedwab sprzedają i panom co noszą jedwabie przekleństwo przekleństwo umiera przechrzta jaki brzydki trup mąż Tchórzu Wolności obywatel o przechrzta patrz na tę głowę bez życia pływającą w po krwawie Zachodzącego Słońca gdzie się podzie ją teraz wasze wyrazy wasze obietnice równość doskonałość i szczęście rodu ludzkiego przechrzta na stronie bodaj byś także za wcześnie zdechł i ciało twoje psy rozerwały na sztuki głośno puszczaj mnie Muszę zdać
26:31 sprawę z mojego poselstwa mąż powiesz że cię miał za szpiega i dlatego zatrzymał obera się na około odgłosy biesiady głuchą z tyłu przed nami już same tylko sosny i świerki oblane promień Mii wieczoru przechrzta nad drzewami skupiają się chmury Lepiej byś wrócił do swoich ludzi którzy i tak już od dawna czekają na ciebie mąż dzięki ci za troskliwość moś Żydzie nazad chcę obywateli raz jeszcze w zmierzchu obejrzeć głos pomiędzy drzewami syn chamów dobranoc zyła staremu słonku
27:18 głos z prawej zdrowie twoje dawny wrogu nasz coś nędzi do pracy ij jutro wodząc Iwi a teraz szklanko idź do czarta przechrzta orszak chłopów tu ciągnie mąż nie wyrwiesz się Stój za tym pniem i Milcz chór chłopów naprzód naprzód pod namioty do braci naszych na przód naprzód pod cień jaworów na sen na Miłą wieczorną gawędę tam woły pobite dawne pługów zaprzęgi czekają nas głos je ciągnę go i WL ZMA
28:07 się i opiera idź w rekrut idź głos pana dzieci moje litości Litości głos drugi wróć mi wszystkie dni pańszczyzny głos trzeci wskrześ sy panie batów ko zdrowie twoje panie przepraszają cię panie chór chłopów przechodząc upiór SA krew i poty nasze mamy upiora nie puścimy upiora przez biesa przez biesa ty zginiesz wysoko jako pan jako wielki pan wzniesioną nad nami wszystkimi panom tyranom śmierć nam
28:54 biednym nam głodnym nam str snopy na polu tak ich trupy będą jako plewy w młockarnia zam prz kosy siekiery bracia naprzód mąż nie mogłem twarzy dojrzeć wśród Zastępów przechrzta może jaki przyjaciel krewny Jaś mąż nim pogardzam a was nienawidzę poezja to wszystko ozłoci kiedyś dalej Żydzie dalej zapuszcza się w krzaki inna część
29:43 boru wzgórze z rozpalonym ogniami zgromadzenie ludzi przy pochodniach mąż na dole wysuwając się Zza drzew z przech gałęzie podarły na łachmany A to co zapiekło z rudawych płomieni wznoszące się wśród tych dwóch ścian lasu tych dwóch nawału ciemności przechrzta zabłądzili Szukając wąwozu Świętego Ignacego nazad w krzaki bo tu Leonard odprawia obrzędy nowej wiary mąż wstępując przez Boga naprzód tego żądał właśnie nie lękaj się nikt nas nie pozna przez ostrożnie powoli mąż sędzie
30:31 rozwaliny jakiegoś ogromu który musiał wieki przetrwać nim runą filary podnóża kapitele ćwiertnia teraz mi pod stopą zign stłuczona szyba zda się że twarz bogarodzicy na chwilę wyjrzała w cieniu i znów tam ciemno tu patrz cała Arkada leży tu krata Żelazna zasypana gruzem z góry lunął błysk pochodni widzę pół rycerza śpiącego na połowie grobu gdzież jestem przewodniku przechrzta nasi ludzie krwawo pracowali przez 40 dni i nocy aż wreszcie zburzyli
31:16 ostatni kościół na tych równinach teraz właśnie cmentarz mijamy mąż wasze pieśni ludzie nowi gorzko BRZ mo usz czarne postacie z tyłu z przodu po bokach się cisną a pędzone wiatrem Blaski i Cienie przechadzają się po tłumie jak żyjący duchy przechodzący w imieniu Wolności Pozdrawiam was obu drugi przez śmierć Panów Witam was obu trzeci czego się nie spieszycie tam śpiewają kapłani Wolności przechrzta niepodobna się oprzeć zewsząd nas pchają
32:03 mąż któż jest ten młody człowiek na gruzach przybytku stojący Czy ogniska palą się pod nim wśród dymu i łuny twarz jego płonie głos jego brzmi szaleństwem przechrzta to Leonard prorok n tchnięty Wolności naokoło stoją nasze kapłan filozofy poeci K mąż wasza arystokracja Pokaż mi tego który cię przysłał przechrzta nie widzę go tutaj Leonard Dajcie mi ją do ust do piersi w objęcia Dajcie piękn moją niepodległą wyzwolono
32:52 obnażony spośród córek Wolności oblubienicę moją głos dziewicy wyrywam się do ciebie mój kochanku drugi głos Patrz ramiona Wyciągam do ciebie upadłam z niemocy tarzam się po zgliszczach kochanku mój trzeci głos wyprzedził je przez Popiół i żar ogień i dym stąpam ku Tobie kochanku mój mąż z rozpuszczonym włosem z dysząc piersią wdziera się na Gruzy namiętnym pod rzuty przechrzta tak co noc bywa Leonard do mnie do mnie o
33:38 rozkosz moja córo Wolności ty Drżysz w boskim szale natchnienie ogarnij mą duszę Słuchajcie wszyscy teraz wam prorokować będę mąż głowę pochyliła mdleje Leonard oboje obrazem rodu ludzkiego wyzwolonego zmartwychwstają Patrzcie sto na rozwaliny kształtów starego Boga chwała nam bośmy członki jego rozerwali teraz proch i pł
34:27 a Duch jego zwyciężyli naszymi duchami duch jego zstąpił do nicości chór niewiast szczęśliwa szczęśliwa oblubienica proroka my tu na dole Stoimy i zazdrości jej chwały Leonard świat Ogłaszam Bogu nowemu oddaję niebiosa panie swobody i rozkoszy Boże ludu każda ofiara Zemsty trup każdego ciem mięc twoim niech
35:15 będzie ołtarzem w oceanie krwi utoną stare łzy i cierpienia rodu ludzkiego życiem jego odtąd szczęście prawem jego równość a kto inne tworzy temu Stryczek i przekleństwo chór mężów rozpadła się budowa ucisku i dumy kto z niej choć kamyczek podniesie temu śmierć i przekleństwo przechrzta na stronie bluźni Jehowy po trzykroć pluje na zgubę wam mąż Orle dotrzymaj obietnicy a ja tu
36:02 na ich karkach nowy kościół Chrystusowi postawię pomieszane głosy szczęście chór kapłanów gdzie Pany gdzie króle co niedawno Aleksandra drugi ja króla Henryka trzeci ja króla Emanuela Leonard Idźcie bez trwogi i morduj bez wyrzutów bądźcie wybrani z wybranych święci wśród najświętszych boście męczennikami bohaterami Wolności chór zabójców pójdziemy nocą ciemną sztylety ściskając
36:50 w dłoniach pójdziemy pójdziemy Leonard obudź się urodziwa moja grzmot słychać nóż Odpowiedzcie żyjącemu Bogu wznieście pieśni wasze chodźcie ze mną wszyscy wszyscy jeszcze raz obejdziemy świątynię umarłego Boga a ty podnieś głowę Powstań i obudź się dziewica pałam miłością ku Tobie i Bogu twemu świ całemu miłoś rozdam moją płonę płonę mąż ktoś mu zabieg padł na kolana
37:36 mocuje się sam z sobą coś beł koce coś jęczy przechrzta widzę widzę to słynnego filozofa Leonard czego żądasz hermanie Herman arcykapłanie Daj mi święcenia zbie Leonard do kapłanów Podajcie sztylet i truciznę do Hermana olejem którym dawniej namaszczanie dzisiaj broń dawnych rycerzy i panów na zatrat panów kładę w ręce twoje na twoich piersiach zawieszam medalion pełny trucizny tam gdzie twoje żelazo nie dojdzie niech ona żre i pali wnętrzności tyranów Idź i niszcz stare
38:24 pokolenia po wszech stron mąż ruszył z miejsca i na czele orszaku ciągnie po wzgórzu przechrzta usuńmy się z drogi mąż nie chcę tego snu dokończyć przechrzta po trzykroć pluje na ciebie do męża Leonard może mnie poznać jaśnie wielmożny Panie Patrz jaki nóż wisi na jego piersiach mąż zakryj się płaszczem moim GY przed nim tańcują przechrzta hrabiny i Księżniczki które porzuciwszy mężów przeszły na wiarę naszą mąż niegdyś anioły moje pospólstwo go zewsząd oblało zginął mi w
39:13 natłoku jedno po muzyce poznaje że się od nas oddala Chodź za mną stamtąd lepiej nam patrzeć będzie wdziera się na odłamek muru przechrzta AW AW każdy nas tu spostrzeże mąż widzę go znowu drugie niewiasty cisną się za nim blade obłąkane w konwulsjach syn filozofa Pieni się potrząsa sztyletem dochodzą teraz do ruin wieży Północnej stanęli pląsające ołtarze i krzyże Płomień się zajmuje i gna słupy dymu przed sobą
40:00 biada wam biada Leonard biada ludziom którzy dotąd Się kłaniają umarłemu Bogu mąż czarne bałwany nawracają się i k nam Pędzą przechrzta o abrahamie mąż Orle wszak moja godzina nie tak bliska jeszcze przechrzta już po nas Leonard przechodząc zatrzymuje się coś ty za jeden bracie z taką dumną twarzą czemu nie łączysz się z nami mąż spieszę z daleka na odgłos waszego powstania jestem morderca klubu hiszpańskiego i dopiero dziś Przybyłem
40:45 Leonard a ten drugi po co się w zawojach płaszcza twego kryje mąż to mój brat młodszy ślubował że twarzy ludziom nie ukaże nim zabije przynajmniej Barona Leonard ty sam Czyją śmiercią się chlubic mąż na dwa dni tylko przed wybraniem się w drogę starsi bracia dali mi święcenie Leonard kogóż masz na myśli mąż ciebie pierwszego jeśli się nam sprzeniewierzyć Leonard bracie na ten użytek weź sztylet mój wyciąga sztylet z pasa mąż dobywa swojego sztyletu bracie na ten użytek i
41:31 mojego wystarczy głos ludzi Niech żyje Leonard Niech żyje morderca hiszpański Leonard jutro staw się u namiotu obywatela wodza chór kapłanów Pozdrawiamy cię gościu imieniem ducha Wolności w ręku twoim część naszego zbawienia kto walczy bez ustanku słabości kto dniem i nocą wierzy zwycięstwu ten zwycięży wreszcie przechodzą chór filozofów my ród ludzki dźwig z dzieciństwa my prawdę zło na ciemności wyrwali na jaśni ty za nią walcz morduj i giń przechodzą syn
42:19 filozofa towarzyszu bracie czaszką starego Świętego pij zdrowie twoje do widzenia rzuca czaszkę dziewczyna tańcujący dla mnie Księcia Jana druga dla mnie hrabiego Henryka dzieci prosimy cię ślicznie o głowę arystokraty inni szczęść się twojemu sztylet towi chór artystów na ruinach gotyckich świątynię zbuduję tu nową obrazów w niej ni posągów nie ma sklepienie w długie puginał filary w osiem głów ludzkich a szczyt każdego filara jako włosy z których się krew sączy ołtarz jeden biały znak jeden
43:06 na nim czapka Wolności Hur inni dalej dalej już Brzask świta przechrzta rychło nas powieszą gdzie szubienica mąż cicho Żydzie lecą za leonardem nie patrzą już na nas ogarniam wzrokiem raz ostatni pochwytu myślą ten chaos dobywam porwane rozpaczą myśli moje w całej sile swej kołują Boże daj mi potęgę której nie odmawiał mi niegdyś a w jedno słowo zamknę świat
43:52 ten nowy ogromny on CB sam nie pojmuję lecz to słowo moje będzie poezją przyszłości głos w powietrzu dramat układasz [Muzyka] mąż dzięki za radę zemsta za zhańbiony Popioły ojców moich przekleństwo nowym pokoleniom ich wir mnie otacza ale nie porwie za sobą Orle Orle dotrzymaj obietnicy a teraz na dół ze mną i do jaru Świętego Ignacego przechrzta już dzień bliski nie pójdę dalej mąż drogę mi znajdź Puszczę cię
44:38 potem przechrzta wśród mgły i z walizk cierni i popiołów gdzie mnie wlecz daruj mi daruj mąż naprzód naprzód i na dół ze mną ostatnie pieśni ludu Kają za nami lwo gdzie się pochodnia pośród tych wyziewów bladych tych zroszony drzew czy widzisz cienie przeszłości Czy słyszysz te żałobne głosy przechrzta mgła wszystko zalewa coraz bardziej zlatują w dół chór duchów z lasu płaczmy za Chrystusem za Chrystusem wygnanym umęczony gdzie bóg nasz Gdzie kościół
45:25 jego mąż prędzej prędzej do miecza do boju ja go wam oddam na tysiącach krzyżów rozkrój nieprzyjaciół jego chór duchów strzegli ołtarzy i pomników świętych odgłos dzwonów na skrzydłach nosiliśmy wiernym w dźwiękach organów były głosy nasze w połysk cieniach jej filarów w blaskach pucharu Świętego w błogosławieństwie ciała Pańskiego było życie nasze teraz gdzie się podzie mąż rozwidnia się coraz bardziej
46:14 ich postacie mdleją w promieniach Zorzy przechrzta tędy droga Jar początek zrzucając czapkę i zawijają w niej pieniądze weź na pamiątkę rzecz i godło zarazem przechrzta wszak zaręczył mi słowem jaśnie wielmożny Panie bezpieczeństwo tego który dziś o północy mąż stary szlachcic dwa razy nie powtarza słowa Jezus i szabla moja głosy w krzakach Maryja i szabla nasza Niech pan nasz żyje mąż wiara do mnie bądź zdrów
47:02 obywatelu wiara do mnie Jezus i Maryja noc krzaki drzewa pan kracy do swoich ludzi położyć się twarzą do Murawy leżeć w milczeniu ognia mi nie krzesać nawet do fajki a za pierwszym strzałem skoczyć mi na pomoc jeśli strzału nie będzie Nie ruszać się do Leonard obywatelu raz cię jeszcze zaklinam pan kracy ty Przylep się do tej sosny i dumaj Leonard mnie jednego przynajmniej weź z sobą to pan to arystokrata to kłamca pan kracy wskazuje mu ręką by
47:47 został stara szlachta słowa dotrzymuje czasem Komnata Podłużna obrazy dam rycerzy porozwieszane po ścianach w głębi Filar z tarczą herbowy na którym lampa para pistoletów Pałasz i zegar naprzeciwko drugi stolik srebrne konwie i puchary mąż niegdyś o tej samej porze wśród grożących niebezpieczeństw i podobnych myśli brutusowi ukazał się geniusz Cezara i ja dziś czekam na podobne widzenie za chwilę stanie przede mną
48:33 człowiek bez imienia bez przodków bez Anioła Stróża Co wydobył się z nicości i zacznie Może nową epokę jeśli go w tył nie odrzucę nazad nie strącę do nicości ojcowie moi natchnij mnie tym co was panami świata uczyniło wszystkie lwie serca wasze Dajcie mi do piersi powaga skroni waszych niechaj się zle na czoło moje wiara w Chrystusa i kościół jego ślepa nieubłagana wrząca natchnienie dzieł waszych na ziemi
49:20 Nadzieja chwały nieśmiertelnej w niebie Niechaj zstąpi nam a wrogów będę mordował i palił ja syn st pokoleń ostatni Dziedzic waszych myśli i dzielności waszych cnut i błędów bije 12 teraz gotów Jestem wstaję sługa zbrojny wchodząc jaśnie wielmożny Panie człowiek który miał się stać i czeka Mąż niech wejdzie sługa wychodzi Pankracy wchodząc Witam hrabiego Henryka to słowo
50:09 hrabia dziwnie brzmi w gardle moim siada zrzuca płaszcz i czapkę wolności i wlepia oczy w kolumnę na której herb wisi mąż Dzięki ci żeś zaufał domowi mojemu starym zwyczajem pije zdrowie twoje bierze puchar pije i podaje pankrac temu gościu w ręce twoje Pankracy jeśli się nie mylę te godła czerwone i błękitne zowią się herbem w języku umarłych coraz mniej takich znaczków na powierzchni ziemi pije mąż za pomocą Bożą wkrótce
50:55 tysiące ich ujrzysz pan kracy Puchar od ust odejmując Otóż mi stara szlachta zawsze Pewna swego dumna uporczywa Kwitnąca nadzieją a bez grosza bez Oręża bez żołnierzy odgraża się jak umarły w bajce po Woźnik u furtki cmentarza wierząca lub udająca że wierzy w Boga bo w siebie trudno wierzyć ale Pokażcie mi pioruny na waszą obronę złe i półki aniołów spuszczone z niebios pije mąż śmiej się z własnych słów ateizm to stara Formuła a spodziewałem się czegoś nowego po tobie pan kracy
51:44 śmiej się z własnych słów Ja mam wiarę silniejszą ogromnie szą od twojej jęk przez rozpacz i Boleść wydarty tysiąc głód Rzemieślników nędza włościan hańba ich żon i córek poniżenie ludzkości ujarzmione i przesądem i wahaniem się i bydlęcym przyzwyczajeniem oto wiara moja a Bóg mój na dzisiaj to myśl moja to potęga Moja która chleb i Cześć im rozda na wieki pije i rzuca kubek mąż Ja położyłem siłę moją w Bogu który ojcom moim panowanie nadał pan kracy a całe życie byłeś diabła igrzysk
52:33 Zresztą zostawiam te rozprawę teologom jeśli jaki pedant tego Rzemiosła żyje dotąd w całej okolicy do rzeczy do rzeczy Czegóż więc żądasz ode mnie zbawco Narodów obywatelu Boże przyszedłem tu bo chciałem cię poznać powtó ocalić wdzięcznym za pierwsze drugie zdaj na szablę moją szabla twoja szkło Bóg twój Mara potępiony głosem tysiąc opasane ramionami tysiąc kilka morgów ziemi wam zostało co Ledwo na wasze groby wystarczy 20 dni bronić się nie możecie
53:18 Gdzie Wasze działa rynsztunki żywność a wreszcie gdzie męstwo Gdybym był tobą wiem co bym uczynił słucham Patrz jakem cierpliwy ja więc hrabia Henryk rzekłbym do Pankracego Zgoda rozpuszczam mój hufiec mój hufiec jedyny nie idę na odsiecz Świętej Trójcy a za to Zostaję przy moim imieniu i dobrach których całość waruj mi słowem wiele masz lat hrabio 36 obywatelu jeszcze 15 lat najwięcej bo tacy ludzie niedługo żyją twój syn bliższy grobu niż młodości jeden wyjątek
54:05 og gromowiec chemikami nalewa sobie drugi puchar zdrowie twoje ostatni hrabio obrażasz mnie każdym słowem zda się próbujesz czy zdołasz w niewolnika Obrócić na dzień triumfu swego Przestań bo ja ci się odwdzięczyć nie mogę opatrzność mojego słowa cię strzeż
54:53 honor święty honor rycerski wystąpił na scenę zwiędły to łachman w sztandarze ludzkości o znam ciebie przenikam ciebie pełny się życia a łączysz się z umierającymi bo chcesz się oszukać bo chcesz wierzyć jeszcze w kasty w kości prababek w słowo ojczyzna i tam dalej ale w głębi ducha sam wiesz że braci twojej należy się kara A pokaże pamięć Tobie zaś i twoim cóż insz zwycięstwo i życie jedno tylko prawo uznaję i przed nim kark schylam tym prawem świat bierzy w coraz wyższe kręgi ono jest zgub waszą
55:39 i woła teraz przez moje usta zgrzybiale ja pragnę cię wyratował bodajbyś zginął marnie za tę litość twoją Ja także znam świat twój i ciebie patrzałem wśród cieniu w nocy na Pląsy motłochu po karkach którego wspinasz się do góry Widziałem wszystkie stare zbrodnie świata ubrane w szaty świeże nowym kołują tańcem Ale ich koniec ten sam co przed tysiącami lat rozpusta złoto i krew a ciebie tam nie było nie raczyłeś
56:25 zstąpić pomiędzy dzieci twoje bo w głębi ducha ty pogz nimi Kilka chwil jeszcze A jeśli rozum cię nie odbierze ty będziesz pogardza sam sobą nie dręcz mnie więcej siada pod Herbem swoim Pankracy świat mój jeszcze nie rozp się w polu Zgoda nie wyrósł na olbrzyma łaknie dotąd chleba ale przyjdą czasy wstaje Idzie ku mężowi i opiera się na herbowy filarze ale przyjdą czasy w których on zrozumie siebie i powie o sobie jestem a nie będzie drugiego głosu na świecie co by
57:11 mógł także odpowiedzieć jestem cóż dalej z pokolenia które piastuje w sile woli mojej narodzi się plemię ostatnie najwyższe najdzielniej ziemia jescze takich nie widziała mężów Oni są ludźmi wolnymi panami jej od Bieguna do Bieguna Ona cała jednym miastem kwitnącym jednym domem szczęśliwym jednym warsztatem bogactw i przemysłu słowa twoje kłamią ale Twarz twoja niewzruszona blada udać nie umie natchnienia pryw ludzie kręc mnie o takie słowa prosili a
57:56 ja im tych słów skąpił tam spoczywa Bóg któremu już śmierci nie będzie Bóg pracą i męką czasów odarty z zasłon zdobyty na niebie przez własne dzieci które niegdyś porozrzucał na ziemi a one teraz przejrzały I dostały prawdy Bóg ludzkości objawił się im A nam przed wiekami ludzkość przezeń już zbawi niechże się cieszy takim zbawieniem nędzą dó tys lat upływających od jego śmierci na krzyżu Widziałem ten krzyż bluźniercy Starym Rzymie u stóp jego leżały Gruzy potężniejszych sił niż
58:43 twoje 100 bogów twemu podobnych walał się w pyle głowy skaleczonej podnieść nieśmiało ku niemu a on stał święte ramiona wyciągał na wschód i na zachód czoło święte maczał w promieniach słońca znać było że jest panem świata stara powiastka pusta jak chrzęst twego herbu uderza o tarczą ale ja dawniej czytałem twe myśli jeśli więc umiesz sięgać w nieskończoność Jeśli kochasz prawdę i szukałeś szczerze jeśliś człowiekiem na wzór ludzkości nie na podobieństwo mam czych
59:55 kto ich dopełni Adam skonał na pustyni my nie wrócim do raju pan kracy na stronie zagiąłem palec popod serce jego trafiłem do nerwu poezji postęp szczęście rodu ludzkiego ja kiedyś wierzyłem od macie weźcie głowę moją byle by stało się przed sta laty Przed dwoma wiekami polubowna ugoda mogła jeszcze teraz wiem teraz trzeba mordować się nawzajem bo teraz im tylko chodzi o zmianę plemienia biada zwyciężonym nie
1:00:42 wahaj się Powtórz raz Tylko biada i zwyciężaj z nami Czyś zbadał wszystkie manowce przeznaczenia czy pod kształtem widomy stanęło ono u wejścia namiotu twojego w nocy i olbrzymią dłonią błogosławił tobie lub w dzień Czyś słyszał głos jego o południu Kiedy wszyscy spali w skwarze a tyś jeden rozmyślał że mi tak pewno grozisz zwycięstwem człowiecze z gliny jako ja niewolniku pierwszej lepszej kuli pierwszego lepszego cięcia nie ź się marną nadzieją bo nie
1:01:30 draśpa się mojemu dziełu A co później nastąpi to już wam nic z tego zegar bije czas Szydzi z nas obu jeśliś znudzony życiem przynajmniej Ocal syna swego dusza jego czysta Już Ocalona w niebie a na ziemi los ojca go czeka spuszcza głowę dłonie i staje pan kracy odrzuciłeś więc chwila milczenia milczysz dumasz dobrze Niechaj ten duma co Stoi nad grobem z dala od tajemnic które za krańcami twoich myśli odbywają się teraz
1:02:18 w głębi ducha mojego świat cielska do ciebie należy tucz go jadłem oblewają i winem ale dalej nie zachodź i precz Precz ode mnie sługo jednej myśli i kształtów jej pedanci rycerzu poeto hańba tobie patrz na mnie myśli i kształty są woskiem palców moich darmo ty mnie nie zrozumiesz nigdy każden z ojców twoich pogrzebano pospołu jako rzecz martwa nie jako człowiek z siłą i duchem wyciąga rękę ku
1:03:05 obrazom Spojrzyj na te postacie myśl ojczyzny domu rodziny myśl nieprzyjaciół twoja na ich czołach wypisana zmarszczkami a co w nich było i przeszło dzisiaj we mnie żyje ale ty człowiecze Powiedz mi gdzie jest ziemia twoja wieczorem namiot twój rozbijasz Na gruzach cudzego domu o wschodzie go zwijasz i koczuję dalej dotąd nie znalazłeś ogniska swego i nie znajdziesz dopóki st ludzi zechce powtórzyć za mną
1:03:53 chwała ojcom naszym Tak Chwała dziadom twoim na ziemi i niebie W rzeczy samej jest na co patrzyć ów starosta baby strzelał po drzewach i żydów piekł żywcem ten z pieczęcią w dłoni i podpisem kanclerz sfałszował akta spalił archiwa przekupił sędziów trucizną przyspieszył spadki stąd wsie twoje dochody potęga tamten czarniawy z Ognistym okiem cudzołoży po domach przyjaciół ów z runem złotym w kolczudze włoskiej znać służy u cudzoziemców A ta pani blada z ciemnymi puki kiła się z
1:04:38 giermkiem swoim tamta czyta list kochanka i śmieje się bo noc bliska tamta z pieskiem na robron królów była nałożnic stąd wasze genealogie bez przerwy bez plamy lubię tego w zielonym kaftanie pił i polował z braciom szlachtą a chłopów wysyłał by z psami gonili jelenie głupstwo i niedola kraju całego oto rozum i moc wasza ale dzień sądu bliski i w tym dniu obiecuję wam że nie zapomnę o żadnym z was o żadnym z ojców waszych o żadnej chwale waszej Mylisz się Mieszczański syn
1:05:24 ani ty ani żaden z twoich by nie żył gdyby ich nie wykarmiła Łaska nie obroniła potęga ojców moich oni wam wśród głodu rozdawali zboże wśród zarazy stawiali szpitale A kiedyś Strzody zwierząt wyrośli na niemowlęta oni wam postawili świątynie i szkoły podczas wojny tylko zostawiali doma bo wiedzieli żeście nie do pola bitwy słowa twoje łamią się na ich chwale jak dawniej strzały po chańcz one ich popiołów nie wzrusz nawet one zaginął jak skowyczenie psa
1:06:12 wściekłego co bierze i Pieni się aż skona gdzie na drodze a teraz czas już tobie wynieść z domu mego gościu wolno puszczam ciebie Do widzenia na okopach Świętej Trójcy A kiedy wam kul zabraknie i prochu to się zbliży na długość szabel naszych do widzenia dwa orły z nas ale gniazdo twoje strzaskane piorunem bierze płaszcz i czapkę Wolności przechodząc próg ten rzucam nań przeklenstwo należne starości i ciebie i syna twego poświęcam
1:06:58 zniszczeniu Hej Jakubie Jakub wchodzi odprowadzić tego człowieka aż do ostatnich czat moich na wzgórzu Jakub tak mi panie Boże dopomóż wychodzi audiobuch pochodzi z darmowej biblioteki internetowej Wolne Lektury wspólnie możemy udostępniać kolejne książki kliknij link w opisie i dorzuć się do nowych nagrań audiobooki wolnych lektur są udostępniane na wolnych licencjach Co oznacza że możesz je swobodnie wykorzystywać zmieniać i publikować pod warunkiem przestrzegania prostych zasad które znajdziesz na stronie woln
1:07:44 lektury.pl